Weekend w markecie
Kultura kupowania w ostatnich latach bardzo nas przeniknęła, ale nie możemy z tego powodu być na siebie źli, czy mieć do kogokolwiek pretensje. Przecież wiadomo jest powszechnie, że rodzinna wyprawa w weekend do wielkiego centrum handlowego to już prawie tradycja. Nawet jeśli nasze zwiedzanie centrum kończy się na drobnych zakupach w sklepie spożywczym, który z reguły jest zawsze w każdej galerii handlowej. Ale co warto zauważyć, coraz więcej osób przybrało właśnie taką formę spędzania wolnego czasu, to znaczy chodzenie i spacerowanie po centrum handlowym. Trudno to nawet nazwać zakupami, bo Ci, którzy naprawdę chcą coś kupić, wybierają się do galerii w tygodniu, kiedy nie ma spacerujących i oglądających rodzin z dziećmi w wózkach, albo co lepsze, co ostatnio widziałem, z psem na smyczy. Może dziwić to, że po całym tygodniu w pracy tata z mamą zabierają dzieci na wycieczkę do marketu. To właśnie stało się elementem tej naszej kultury. Wbrew pozorom, jest to tania forma spędzania wolnego czasu, gdyż koszty takiego popołudnia w markecie możemy ograniczyć do kosztów zapłaty za lody dla wszystkich albo za popularny zestaw z zabawką w środku w jednym z pseudoamerykańskich Fast foodów. Więc idą tacy Kowalscy i chodzą po galerii tam i z powrotem, nie kupują, tylko oglądają , i marzą o tym, że kiedyś coś takiego sobie kupią. A dzieci oglądają wielki świat z poziomu metra i kilkudziesięciu centymetrów. No i zawsze po takim weekendzie w galerii można powiedzieć koleżankom czy kolegom, że się było na zakupach w takiej i takiej galerii. Szkoda, że się nie mówi, że kupiło się lody i po całym popołudniu oglądania wyszło i jakby nigdy nic wróciło do domu. I kolejny weekend fajnie spędzony, z rodziną, w markecie.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.